Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kreacjonizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kreacjonizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lipca 2015

CZY DIAMENTY SĄ NAPRAWDĘ TAKIE STARE?


Jubilerzy czasem mówią swoim klientom, że diamenty leżą sobie spokojnie w ziemi przez setki milionów lat, jeszcze przed dinozaurami i tylko czekają aby dodać blasku pierścionkom, sygnetom, czy naszyjnikom. Brytyjskie Stowarzyszenie Jubilerów utrzymuje, że wszystkie naturalne diamenty istnieją od co najmniej 900 milionów lat z najstarszymi okazami pochodzącymi z 3,2 mld lat.

Świeże nieskamieniałe drewno zagrzebane w skale w której występują diamenty

Ostatnio takie drewno odkryto w Kanadzie wewnątrz tzw „rury kimberlitowej”. Kimberlit to skała wulkaniczna, która jest jednym z głównych źródeł diamentów i często jest utworzona w kształcie pionowej „rury” rozszerzone u góry podobnie jak pietruszka. „Rury” te mogą mieć setki metrów średnicy i mogą ciągnąć się w głąb płaszcza ziemi więcej niż 150 km.


 Tradycyjnie uważa się, że diamenty pochodzą z płaszcza ziemi. Są odbierane przez magmę podczas jej wybuchu na powierzchnię tworząc tzw „rurę”. Tak więc diamenty są starsze niż skała kimberlitowa.

Co ciekawe, drewno jest świeże, jeszcze nie skamieniałe i znajduje się je głębiej niż 300 metrów w skale zawierającej diamenty. Drewno znalazło się tam poprzez lokalne siły katastroficzne takie jak „rura kimberlitowa” poprzez szybki i gwałtowny proces.

Drewno prawie na pewno zagrzebane zostało podczas wybuchu w rurze kimberlitowej na powierzchnię ziemi. To drewno nie jest jedynym przypadkiem znalezionego świeżego drewna, ale znaleziono wiele innych kawałków drewna w takiej skale zawierającej diamenty.

Naukowcy potwierdzili „dziewiczy” i „wyjątkowy” stan niezmineralizowanego drewna głęboko w kimberlicie. Drewno jest całkowicie drewnem z prawdziwą celulozą jaka dzisiaj występuje. Oznacza to, że „starożytne” drewno wyciągnięte prosto ze skały pali się równie łatwo jak zwykłe drewno. Nawet nie zaczęło się przemieniać w węgiel, ale jest takie samo jak każdy inny kawałek drewna, który można znaleźć dzisiaj w lesie. Obecność takiego świeżego, nieskamieniałego drewna w skale kimberlit wyraźnie wskazuje, że ta skała absolutnie nie ma milionów lat!


Węgiel C-14 w diamencie powoduje problem

Świeccy naukowcy uważają, że skała kimberlit, w której znaleziono drewno, ma 53 miliony lat, a diamenty powstały same setki milionów lat wcześniej przed przemieszczeniem ich w „rurze” do powierzchni ziemi. Jest to ciekawy pomysł, ale podważa go pewien niesamowity dowód: Węgiel C-14 znajduje się w diamentach, który sprawia, że wiek setek milionów lat jest niemożliwy. A to dlatego, że okres półtrwania węgla C-14 (5730) wskazuje, że to spada poniżej poziomu detekcji rzędu 100 tysięcy lat. Tak więc wiek 53 milionów lat jest za wysoki jak na wiek diamentów.



Drugi problem jest bardziej wyraźny, że jeśli skała kimberlit ma 53 miliony lat, to drewno powinno mieć taki sam wiek. A jak wiadomo celuloza rozkłada się bardzo szybko. To byłoby naprawdę czymś niezwykłym, aby drewno miało więcej niż kilka tysięcy lat!

Diamenty tworzą się szybko

Dzisiaj diamenty można wytworzyć sztucznie i mają one takie same właściwości jak naturalne. Są one wytwarzane dokładnie przez te same procesy temperatury, ciśnienia z tego samego materiału węglowego. Przy zastosowaniu odpowiednich maszyn i źródła energii i przy składniku węgla ludzie mogą wytworzyć diamenty w czasie jaki jest potrzebny do umycia samochodu.
Z tego wynika, że diamenty nie potrzebują milionów lat aby się utworzyć. Nie ma żadnych powodów, aby zakładać dłuższe powstawanie naturalnych diamentów niż te wytworzone przez człowieka. Jedynym powodem twierdzenia, że diamenty mają miliardy lat to filozoficzne zaangażowanie się milionów w miliardy lat. Świeccy naukowcy wierzą w takie długie wieki, ponieważ długie ramy czasowe są wymogiem wiary w ewolucję.

Nie tak stare

„Diamenty są wieczne” mówi sprytny marketingowy slogan wykorzystywany przez firmę górniczą wydobywania diamentów De Beer od 1940 roku. To powiedzenie stało się tak popularne, że przychodziła automatycznie myśl, że diamenty są niewyobrażalnie stare, ale przeczą temu dowody w świetle nowych odkryć.

Dowody świeżego drewna w skale zawierającej diamenty i węgiel C-14 znajdujący się w diamentach są zgodne z wiekiem naturalnych diamentów które są znacznie młodsze niż długie wieki jak twierdzą ewolucjoniści. Jest to zgodne z biblijnym wiekiem ziemi.

czwartek, 11 kwietnia 2013

5. Współczesne dowody na katastrofizm przy górze St. Helens - szybkie odnowienie życia w strefie wybuchu

5. Szybkie odnowienie życia w strefie wybuchu.


Biologowie długo zdumiewali się jak ekosystem może odrodzić się po katastroficznym zdarzeniu. Góra St. Helens dostarczyła znakomitego przykładu. Po 11 latach pojawił się niezwykły odrost. Sadzonki drzew iglastych zostały zagrzebane masą śnieżną 18 maja 1980 roku i nie zostały zniszczone przez spiekote wybuchu. W 1991 roku przekraczały juz 3 metry wysokości. Rośliny i zwierzęta przetrwały w jeziorze i ekologia zaczęła się odnawiać. W zagłębieniach podczas wybuchu przetrwały nasiona, które kiełkując wydostały się na powierzchnię. Odrastanie występuje na całym rozleghłym obszarze strefy wybuchu. Niezwykła zieleń  na zboczach to powrót wegetacji. W strefie wybuchu rozwija się ptactwo i insekty. Niezwykła poprawa ekosystemu dowodzi, że podręczniki dotyczące tak zwanych "dynamicznych ekosystemów" muszą być na nowo przepisane i warto z uwagą przyjrzeć się nieprzemijającym kartom Pisma Świętego.

Wzdłuż południowego jeziora Spirit Lake znajduje się 90 m osadów od 1980 roku. Teraz jest to krajobraz odnawianej ziemi. Nawet tutaj organizmy rozwijają się wzbudzając podziw z uwagi na niesprzyjające okoliczności. 

Łoś powraca do strefy wybuchu 400 lat wcześniej.
Łoś jest uważany za zwierzę leśne. Na 400 lat wcześniej zanim ich leśne środowisko sie odnowi łosie rozwijają się w strefie wybuchu! Jak tylko pożywienie roślinne wzrośnie stada łosi powracją  do strefy wybuchu. Bologowie rozpoznali, że łoś może mieć problem z ochładzaniem swojego ciała w strefie wybuchu, ponieważ nie ma tam cienia w letniej słonecznej spiekocie. Jak może łoś tam żyć? Odkryto, że łosie mają bardzo ciekawy sposób chłodzenia się podczas gorącego popołudnia. Kładą sie po prostu na chłodnej wilgotnej ziemi. Biologowie zdumieli się nad zdolnościami przystosowawczymi zwierząt. Te odkrycia mogą pomóc nam zrozumieć jak przeżywały, a nawet rozwijały się różne gatunki zwierząt po potopie.
Najsłynniejszą osobą, która zginęła przy wulkanie to był Harry Truman (nie chodzi o byłego prezydenta). On i jego domek myśliwski zostały zagrzebane 18 maja 1980 roku przy południowym brzegu jeziora Spirit Lake. Harry zlekcewazył ostrzeżenia o erupcji wulkanicznej. Harry był nie tylko ostrzegany przez rządowe autorytety, ale miał też naturalne ostrzeżenia. Trzęsienie ziemi wstrząsnęło ścianami jego domku. Popiół wulkaniczny znalazł się na schodach wejściowych, a erupcję gorącej pary widać było z jego okien.Harry przypomina nam stwierdzenie Pisma Świętego odnośnie cierpliwości Bozej: "Pan...nie chce aby ktokolwiek zginał, lecz chce aby wszyscy przyszli do upamietania".2 Piotra 3,9 
Krótki filmik na temat Harrego Trumana: kliknij tutaj



środa, 10 kwietnia 2013

Fałszerstwa ewolucjonistów 4

Został jeszcze tzw homopekinensis (Sinjanthropus)
 To są szczątki człowieka, które znaleziono w Pekinie. Kiedy wybuchła rewolucja kulturalna w Chinach i trzeba było z Chin uciekać, ktoś w Pekinie zapakował te kości w skrzynię i teraz nikt nie wie co się stało. Jedni mówią, że załadowano to na amerykański okręt wojenny, który został zatopiony przez Japończyków na morzu. Inni z kolei mówią, że jakiś Chińczyk się zdenerwował i wyrzucił to na śmietnik i tak to się skończyło.

Gdy do władzy doszedł Mao Tse Tung to ogłosił nagrodę w wysokości 1 miliona amerykańskich dolarów w gotówce temu kto znajdzie prachińczyka z Pekinu. Dzisiaj Mao Tse Tunga nie ma, ale nagroda ciągle jeszcze jest. Wiec jeśli ktoś chce mieć zapewnione dożywotnie utrzymanie może spróbować poszukać tej czaszki. Dzisiaj oficjalnie nie ma żadnego na świecie dowodu, że człowiek powstał z małpy.
Tak wiec dzisiaj nie można znaleźć niczego.

Fałszerstwa ewolucjonistów 3

Skoro mają już praczłowieka Holendrzy, mają też Anglicy to i Amerykanie też muszą mieć. Co prawda nie znaleźli czaszki ale Harold Cook, farmer i geolog z Nebraski znalazł w 1917 roku zęba. Następnie w 1922 roku wysłał go do Henry’ego Fairfield Osborn’a pleontologa i prezesa Amerykańskiego Nowojorskiego Muzeum Historii Naturalnej.

Henry Fairfield Osborn i ilustracja człowieka z Nebraski


 Ten z kolei zidentyfikował go jako ząb małpy i szybko opublikowano dokument identyfikujący nowe ogniwo pośrednie pomiędzy człowiekiem, a małpą. Z jednego zęba odtworzono całą czaszkę i nazwano tego wczesnego człowieka naukowo hesperophitecus haroldcookii, albo człowiek z Nebraski. Umieszczono go w muzeum. Gazety z tamtego czasu ilustrowały jak on wyglądał, kiedy żył. Pamiętam kiedy jeszcze chodziłem do szkoły to sam widziałem w  wielu książkach w Polsce PRL-u były zamieszczone ilustracje przedstawiające człowieka z Nebraski.
Wszystko poszłoby dobrze gdyby nie jeden wścibski weterynarz. Wszedł do muzeum, spojrzał na rekonstrukcję czaszki, uważnie obejrzał ząb i powiedział:  Skąd ja to znam?! Gdzie ja to widziałem?! Wrócił do domu i zaczął szukać, badać i studiować. Następnie wrócił nie tylko z jednym zębem, ale z całą szczęką zębów… z dzikiej świni pekari. Powiedział:  Bardzo przepraszam, ale to nie jest ząb hesperophitecus haroldcookii, ale ząb dzikiej świni pekari!!! (jakiejś wymarłej odmiany pekari)
Dzika świnia pekari.


I znów z wielkim hukiem, trzaskiem i wstydem usunięto jego i panią hesperophitekusową z muzeum.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Fałszerstwa ewolucjonistów 2

Anglicy trochę pozazdrościli Holendrom, że maja Pithecathropusa i postanowili, że oni muszą też coś znaleźć. Znaleźli więc człowieka z Piltdown. 
Replika czaszki człowieka z Piltdown odkryta przez Charlesa Dawsona

Nazwa pochodzi od miejsca, gdzie go w Południowej Anglii znaleziono. Nadano mu też naukową nazwę Eoanthropus Dawsoni, co znaczyło wczesny człowiek profesora Dawsona. Gdy  on (Charles Dawson) przedstawił tę czaszkę naukowcom, oni się jej przyjrzeli i orzekli, że jest to „ogniwo przejściowe pomiędzy małpą a człowiekiem”. I z wielką pompą umieścili to w Brytyjskim Muzeum. 
Naukowcy i odkrywcy nad czaszką z Poltdown. Drugi od prawej to Charles Dawson odkrywca czaszki

Szczycili się, że i oni też mają dowody na to co w swojej teorii głosił Karol Darwin. To był rok 1915. I tak minęły lata dwudzieste, trzydzieste, czterdzieste i pięćdziesiąte. W roku 1953 kustosz Brytyjskiego Muzeum zauważył dziwną rzecz, że ta czaszka człowieka z Piltdown zaczyna zmieniać kolor, więc bardzo się przestraszył, bo był odpowiedzialny za eksponaty. Zwołał więc ekspertów i powiedział im : Róbcie coś bo pradziadek się zmienia! Tak więc chemicy zabrali się do pracy i zastanawiali się co to się stało, że przez tyle milionów lat wszystko było dobrze i naraz po niecałych 40 latach czaszka zmienia swój kolor. Ale były to już lata pięćdziesiąte i technika diagnostyczna bardziej się rozwinęła  i chemicy ze zdziwieniem zauważyli, że to nie jest czaszka jednej osoby, ale zbieranina. Górna część czaszki jest człowieka, a żuchwa i zęby należały do orangutana. Kości zostały poddane obróbce chemicznej, a w niektórym miejscach pomalowane w taki sposób, aby dawały starożytny wygląd. 
Naukowcy ponownie po 40 latach badają czaszke człowieka z Piltdown

A co jest bardziej ciekawe, to to, że badania pod mikroskopem stwierdziły, że ten małpiszon miał dostęp do jakiegoś pilnika i zamiast czyścić zęby szczoteczką do zębów to czyścił je pilnikiem, bo zostały na zębach ślady po pilniku jak je szlifowano. No i wybuchł skandal. To co było eksponowane w Brytyjskim Muzeum jako ogniwo pośrednie pomiędzy małpą , a człowiekiem okazało się zręcznym fałszerstwem. No i z wielkim hukiem, trzaskiem i wstydem usunięto tego Eoanthropusa Dawsoni z Brytyjskiego Muzeum.
Spotkanie w 1953 roku Towarzystwa Geologicznego, które ujawniło, że Czaszka człowieka z Piltdown to oszustwo.

piątek, 5 kwietnia 2013

Fałszerstwa ewolucjonistów -1



Z pewnością wielu słyszało o tzw „Człowieku z Jawy” (Pithecanthropus).  
Pewien holenderski lekarz Eugene Dubois całkowicie zakochany w teorii ewolucji pojechał w 1887 roku na wyspę Jawę i tam postanowił odnaleźć „brakujące ogniwo” pomiedzy człowiekiem, a małpą. Znalazł tam w 1891 i 1892 roku szczątki jakiegoś praczłowieka. Była to górna część czaszki, kilka zębów i kości nóg.
Miał tylko pewien problem. On wiedział jedno, że jeżeli te znalezione kości pokaże ludziom, to naukowcy, którzy są zawsze wścibscy, zaczną badać i w końcu dojdą do prawdy. Wobec tego zrobił tylko odlewy gipsowe tych kości i powiedział: Jak chcecie to macie, ale oryginału nie pokażę. I trwało to tak prawie przez 30 lat. Na całym świecie człowieka z Jawy odtrąbiono jako niepodważalny dowód ewolucji człowieka. Podręczniki i czasopisma wypełnione były dziwacznymi rekonstrukcjami "Człowieka z Jawy", któremu nadano imponująco brzmiącą naukową nazwę pithecanthropus erectus (wyprostowany małpolud).  Aż dopiero w 1927 roku oficjalnie zmuszono go, żeby przedstawił te kości, które znalazł na Jawie. Kiedy je zbadano to okazało się to zwyczajnym fałszerstwem. Górna część czaszki należała do wymarłego gatunku małpy, a kości były ludzkie. Pod koniec życia E. Dubois wyrzekł się Pithecanthropusa. Przez 30 lat jednak wpajano ludziom ten rzekomy niepodważalny dowód ewolucji człowieka.

czwartek, 4 kwietnia 2013

4. Współczesne dowody na katastrofizm przy górze St. Helens - Torfowe osady jeziora Spirit Lake

Torfowe osady jeziora Spirit Lake

Drzewo nie tylko może ulec skamienieniu, ale może się też zwęglić.


Ten kawałek wegla przypomina, że leśny materiał roślinny  i warstwy zdartej kory zabezpieczone są przez działanie gorąca i ciśnienia. Ogromne warstwy resztek roślinnych spowodowały odkładanie się węgla.


Typowy model narodzin wegla według ewolucjonistów - bagniste lasy.
Węgiel składa się z przemienionego materiału roślinnego i drzew. Ewolucjoniści zakładają, że materiał roślinny zgromadził sie bardzo wolno na ogromnych bagnistych obszarach. Osad został nazwany torfem. Ewolucjoniści zakładają, że potrzebne są  bardzo długie okresy czasu dla grubych osadów torfu. Więc aby zgromadzić i przypuszczalnie ukształtować węgiel potrzeba milionów lat.


Osuszone bagniste osady wzdłuż brzegu Nowej Anglii
Można zauważyć, że torf jest jednorodny. Drobnoziarnista struktura spowodowała przesiąkanie osadu przez korzenie. Węgiel często zawiera odkłady kory z wyraźnie szorstką strukturą.

Po czterech latach studiów pokładów wegla w Kentacky dr Steven Austin oświadczył, że węgiel tworzył się z kloców, które pływały razem jako mata. Zakładał, że kloce pływającej maty ocierają się o siebie, a nasiąkniete kawałki kory osadzają sie na dnie oceanu. Później osady torfu mogły być zagrzebane przez inny osad i ciśnienie i gorąco mogły przemienić je w węgiel. Model pływajacej maty był teoretycznym modelem przeprowadzonym eksperymentalnie w kilku naczyniach z wodą. Nie było do tej pory współczesnego przykładu pływajacej maty z pni drzew w czasie gdy dr Austin bronił swojej dysertacji na Uniwersytecie Penn State w 1979. Dopiero 10 miesięcy później góra St. Helens eksplodowała i utworzyła gigantyczną matę na jeziorze Spirit Lake.

Widok z powietrza na jezioro. Jeden miilon pływających pni drzew utworzył niezwykły osad w środowisku dna jeziora. Czy to jezioro może być modelem na powstanie wegla? Wielu kreacjonistów tak uważa.

Nurkowie z Instytutu Badań Stworzenia badają matę z pni drzew w jeziorze Spirit Lake. Zauważmy, że pnie drzew pozbawione są gałązek, czubków i korzeni. Gdzie one sie podziały?

To podwodne zdjęcie jeziornego pokładu. Pokazuje metrowej grubości odkład torfu, który zdominowany jest przez kawałki kory z drzew iglastych. Jeśli jakieś inne katastroficzne wydarzenie zagrzebałoby ten forf na dnie jeziora, wtedy osad przemieniłby się w węgiel. Węgiel kształtować się może z kawałków kory i drewna z korzeni i gałązek tak jak pokłady węgla w zachodnich Stanach USA jak i w Pd Polsce. Czy nie jest to świadectwo pierwszego stopnia formowania się węgla? Wielu kreacjonistów tak uważa.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Żyjace skamieliny 3


Jedną z najbardziej niesławnych "żywych skamielin" to skamielina ryby zwanej latimerią. Jeszcze nie tak dawno ewolucjoniści sądzili, że ta ryba wyszła na ląd i była przodkiem wszystkich zwierząt lądowych i ptaków i że wymarła 65 milionów lat temu. Ale kiedy rybacy wyciągnęli żywą rybę Latimerię z oceanu w pobliżu Madagaskaru to ewolucjoniści zauważyli, że nie jest to forma przejściowa (tzn ewolująca z morskiego stworzenia do lądowego) Latimeria wykorzystuje swoje silniejsze płetwy do poruszania się po zakamarkach i szczelinach głębokich skał oceanicznych, ale nigdy nie "chodzi" na dnie (nie mówiąc już o tym aby pojawiła się na ziemi). Jej płetwy były płetwami, nie na wpół wyewoluowanymi nogami. Gdy porównamy skamielinę Latimerii z żywymi okazami tej ryby to nie widać żadnych śladów ewolucji. Co więcej, rok po odkryciu żyjącej ryby, pewna pani biolog morski wedrowała przez targowisko rybne w Manado w Indonezji i rozpoznała złowioną latimerię, która leżała w koszyku. Ryba, która rzekomo wymarła 65 mln lat temu ma sie całkiem dobrze i pływa do dziś w oceanie. Można ją zobaczyć pływającą na filmie Tutaj Można też zobaczyć na filmie jak rybacy indonezyjscy ją wyłowili patrz tutaj


czwartek, 28 marca 2013

3. Współczesne dowody na katastrofizm przy górze St. Helens - Pnie drzew i osady w jeziorze Spirit Lake

3. Pnie drzew i osady w jeziorze Spirit Lake
Ponad milion pni drzew został zmiecionych przez przeogromną falę na powierzchnię jeziora Spirit Lake 18 maja 1980 roku.

Naukowcy kreacjonistyczni  zauważyli, że niektóre płynące pnie drzew przyjmowały pozycję pionową. Podczas dryfowania pnie namokły wodą. Jeden koniec pnia zatonął a drugi pływał. Dzrewa poruszane w wodzie przez wiatr zagruntowywały się przy brzegach jeziora w pozycji stojącej.

Widok pni drzew na powierzchni jeziora z helikoptera. Mata pływających pni od 18 maja 1980 roku zajmowała większą część powierzchni jeziora. Powoli mata się zmniejszało i po 10 latach połowa pni drzew osadziła się w dnie jeziora.

Człowiek doprowadził do obniżenia poziomu jeziora doprowadzając do osadzenia sie pni drzew w dnie. Prowadzono badania dna jeziora sonarem i stwierdzono oszczędnie szacując, że w dnie jeziora stoi pionowo 20 000 pni drzew, a latem 1985 roku ta liczba mogła być nawet 40 000. To wyglądało jak las przesadzonych drzew.

Płetwonurkowie z akwalungiem przeprowadzają badania jeziora Spirit Lake. Nad nimi tratwa z pni drzew, z  tyłu za nimi jedno z pni płynące w pozycji pionowej. 

Średnica niektórych pni siegała 2 metrów.

Tutaj wyraźnie widać pnie drzew płynące w pozycji pionowej. Później osadzały się one w dnie jeziora w takiej samej pozycji.
Przy wejściu do parku narodowego Yellowstone tablica informuje turystów: "W poprzek doliny wznoszą sie zbocza dziwnego grzbietu górskiego... Wewnątrz wulkanicznych skał s których składają sie góry zagrzebanych jest 27 wyraźnie odzielonych skamieniałych lasów, które bujnie tu rosły 50 milionów lat temu." Dalej czytamy  "... Rzadkie erupcje wulkaniczne, które pojawiały się przez okres około 20 tysięcy lat zagrzebywały popiołem wulkanicznym i rumowiskiem skalnym wiele kolejnych lasów..."  "...Wiele pni stoi jeszcze pionowo w tym samym miejscu gdzie rosły miliony lat temu".
Pionowe, kamienne z czerwonego drewna kloce znajdują się wewnątrz tych warstw. Ewolucjoniści twierdzą, że te warstwy dostarczają dowodu, że ziemia ma miliony lat, a kolejne lasy zagrzebywane były przez okresy dziesiątków tysięcy lat. Ewolucjonisci twierdzą, że głupotą jest wierzyć w ogólnoświatowy potop zapisany w księdze Genesis, ponieważ te warstwy nie pokazują dowodu takiego zdarzenia. Jednak kreacjoniści interpretują te warstwy jako katastroficzne procesy osadzania usortowanego jakie pojawiły się w jeziorze Spirit Lake w sąsiedztwie góry St. Helens.

Naturalne procesy erozji pomogły usunąć osady otaczające te skamieniałe kloce. Ewolucjoniści mówią: "Jaka mogłaby to być zaproponowana sensowna interpretacja? To jest współczesny las rosnący dzisiaj. Tutaj jest szereg prastarych lasów, które rosły miliony lat temu". 
Ale uważne studium osadów w górach Specimen Ridge pokazują, że te skamieniałe pnie nie maja korzeni. często kończą się metr lub mniej od podstawy pnia. Niektóre stoją w tych górach do góry korzeniami. Jeszcze nie widziałem aby drzewa tak rosły. A może odpowiedź znajduje sie na dnie jeziora Spirit Lake, gdzie drzewa nie maja gałęzi, czubków i korzeni, zupełnie tak samo jak te skamieniałe w parku Yellowstone.
A więc mamy kolejny 3 współczesny dowód na katastroficzne osadzanie się drzew w jeziorze Spirit Lake. 

wtorek, 26 marca 2013

Żyjące skamieliny 2

Kolejne porównanie pewnego żyjącego gatunku jeżowca z jego skamieliną. Czy widzicie tutaj zmiany ewolucyjne, bo ja ich nie zauważam. Dlaczego nie ma śladu zmian? 



niedziela, 24 marca 2013

Skamieniałe dzwony


Te skamieniałe dzwony ze statku znaleziono 50 m od wybrzeża Australii. Te dzwony metalowe były mocno zespolone w litej skale. Dla większości z nas wychowanych w "ewolucujnej kulturze" takie rzeczy jak skały czy skamieniałości kojarzą sie z powolnymi procesami milionów lat. Oczywiście te dzwony nie maja milionów lat. Pochodzą one z wraku drewnianego żaglowca Isabella Watson, który zatonął u wybrzeży Austarlii (Wiktoria) w 1852 roku. Te dzwony są mocno zespolone w skale. Znaleziono je na głebokości 1 metra. Zostały wypolerowane przez działanie fal.
Jest to konkretny dowód, który powinien przypomnieć nam, że nie trzeba dużo czasu na przekształcenie się osadów w skałę. A więc historia o tysiącach lat historii ziemi podana w Biblii, Bożym Słowie, jest prawdziwa!

czwartek, 21 marca 2013

2. Współczesne dowody na katastrofizm przy górze St. Helens - Nagłe ukształtowanie się erozji

2. Nagłe ukształtowanie się erozji

Olbrzymie masy lodu ze zbocza góry St. Helens 18 maja 1980 roku zostały otoczone pumeksem o temperaturze 300 stopni. 

W ciagu dni lud stopniał i powstała para, która ekspodując utworzyła i rozszerzyła 36 otworów w pumeksie w południowo zachodniej części jeziora Spirit lake.
To największe zagłębienie po ekspodującej parze,. Parowanie zostało zatrzymane i pozostało takie urwisko.
Róznica poziomów to 30 m. Ktoś patrząc na tą rzeźbę terenu, a nie wiedząc jak powstała, mógłby przypuszczać, że ta erozja wymagała bardzo długich okresów erozji wodnej. Ta erozja powstała podczas pierwszych pięciu dni po 18 maja 1980 roku!!!

Loowit Canyon. Wodospad i potok. Jest to 30 m głębokości kanion zerodowany przez masywną skałe. Temu kanionowi można by przypisywac miliony lat powolnej erozji w wyiku tego płynącego potoku. Jednak ten kanion powstał nagle zapadając się podczas lata 1980 roku. Katastroficznie spływające muły wyrzeźbiły ten kanion. Okazuję się, ze szybko płynące muły są w stanie wyrywać olbrzymie kawały podłoza skalnego wzdłuż powierzchni. 
Zerodowane urwisko skalne na niższym stopniu kanionu.
To urwisko zerodowane zostało przez spływające muły, muły pyroklastyczne i wodę po lecie 1980 roku. Zdjęcie zrobione w 1984 roku. Urwisko wysokie jest na 30 m i składa się z osadów sprzed 1980 roku: Leżący tuf wulkaniczny (na poziomie stojącego człowieka), spływające muły brekcja i stara lawa spływającego andezytu na szczycie urwiska. Widać tutaj jakie były silne czynniki katastroficzne, że zdolne były skruszyć masywną skałę na niespotykana skalę!

Mały  Wielki Kanion rzeki Toutle
Tutaj około 5 kanionów łączy się ze sobą. Mały kanion (na zdjęciu po lewej stronie) ukształtował sie przez spływające muły 19 marca 1982 rku. Ktoś może pomyśleć, że chyba trzeba lilionów lat, aby ukształtował się taka sieć kanionów. To czynniki katastroficzne nagle przerwały tamę rumowiska skalnego i ta sieć kanałów i kanionów ukształtowała się nagle w jeden dzień!!! Stawia to pod znakiem zapytania powszechne teorie o powolnej erozji kanionów. Mały potok nie jest w stanie ukształtować kanionu. To w wyniku powstania kanionu może płynąć potok.

czwartek, 14 marca 2013

1. Współczesne dowody na katastrofizm przy górze St. Helens - Nagłe formowanie się warstw

1. Nagłe formowanie się warstw
Była to potężna eksplozja. Po  123 latach uśpienia 18 maja 1980 obudził się  wulkan St. Helens. Podczas 9 godzin erupcji wulkan wyzwolił energię 430 milionów ton trotylu. Jest to równoważność 33 000 bomb atomowych. Wydajność mocy wulkanu przy pełnej erupcji wynosiła w przybliżeniu jednej bomby atomowej na sekundę.

Południowo - zachodni narożnik jeziora Spirit Lake jest terenem najgrubszych osadów i popiołu wulkanicznego. Ponad 182 metry osadu uformowało sie tutaj od 1980 roku. Naoczni świadkowie i zdjęcia dokumentalne powodują, że wybuch tego wulkanu jest najlepiej udokumentowaną katastrofą naturalna.

Tutaj widac nagłe ukształtowanie sie warstw geologicznych na North Fork rzeki Toutle w pobliżu południowo - zachodniej części jeziora Spirit Lake.
W dolnej części tego zdjęcia widać na wysokości 1/3 zdjęcia warstwę osadu jaki odłożył sie po południu 18 maja 1980 roku (za stojącą kobietą). Warstwa wyraźnie wyróżniająca się w środkowej części zdjęcia ma 7,6 m grubości i ukształtowała się podczas popołudniowych godzin 12 czerwca 1980 roku. Z kolei ostatnia szczytowa ciemna warstwa to masywny osad spływającego błota 19 marca 1982 roku. Gdybyśmy nie wiedzieli jak i kiedy te warstwy się ukształtowały i skamieniały to moglibyśmy przypuszczać, że powstawały wiele milionów lat.

Ponad połowa warstwy pyroklastycznej mułu osadziła się tutaj 12 czerwca 1980 roku.
"Rzeki" gorącego wulkanicznego popiołu i pary wywoływane były przez eksplodujące erupcje. Ten płynący uwolniony z ziemi gaz i popiół poruszał się z szybkością 160 km/h kształtując niezwykłe osady. To była rozrzedzona papka mknąca z dużą szybkością kształtując jednorodne całkowicie wymieszane osady. Zwykle myślimy, że uwarstwienia kształtowały się wolno. całkowity (na zdjęciu) ukształtował sie w ciągu 5 godzin erupcji  12 czerwca 1980 roku! najwięcej osadu przypuszczalnie ukształtowała sie w ciągu 3 godzin. Odkryto, że takie warstwy jest w stanie ukształtować proces katastroficzny.

Widok w zbliżeniu pyroklastycznego mułu, który osadził się 12 czerwca 1080 roku.
Aż trudno uwierzyć, że te osady ukształtowały sie szybciej niż huragan.

Bardzo cienkie uwarstwienia (laminy) utowrzone przez pyroklastyczny muł 12 czerwca 1980 roku. Ten osad jest skomponowany z drobin piasku i popiołu wulkanicznego nawet w skali 1 milimetrowej  odkładający osad rzuca sie w oczy.

Geolodzy wprowadzeni są w zakłopotanie z uwagi na cienko odłożone warstwy piaskowca w Wielkim Kanionie. Czy one przedstawiają wolne i nieprzerwane osadzanie się przez miliony lat? Bo tak to jest często przyjmowane. Te warstwy w Wielkim Kanionie mogły się bardzo szybko ukształtować, podobnie jak Wulkan St. Helens ukształtował bardzo szybko warstwy osadów.